|
|
"Minuta nonsensu" jest zbiorem anegdot opowiedzianych uczniom przez mistrza. Mistrz nie jest tu jednoznacznie określony... Być może to hinduski guru, żydowski rabbi, czy Zen roshi . Nauczanie przez mistrza jest stratą czasu. Jak O. de Mello mówi nam w przedmowie: "przeczytanie każdej poniższej anegdoty zajmie wam tylko jedną minutę. Prawdopodobnie język jakim posługuje się mistrz wprawi Cię w zakłopotanie, zaskoczy Cię lub podrażni. To niestety nie jest łatwa książka!. Została napisana nie po to by udzielać Ci wskazówek, leczy by Cię przebudzić"
Cytaty z "Minuty nonsensu", które być może i Ciebie zachęcą do przeczytania tej wartościowej książki...IDEOLOGIEMistrz był uczulony na wszelkie ideologie. - W wojnie idei to ludzie są ofiarami - powiedział. Następnie dodał: - Ludzie zabijają dla pieniędzy lub władzy. Lecz najbardziej bezlitosnymi mordercami są ci, którzy zabijają w imię swoich idei. SZCZĘŚCIESpytano kiedyś mistrza, czy wierzy w szczęście. ROZCZULANIE SIĘ NAD SOBĄMistrz był nieubłagany dla tych, którzy lubowali się w rozczulaniu nad sobą
i pielęgnowaniu złości. ********Kiedyś zapytano Mistrza, jak należy korzystać z Pisma Świętego. Ten opowiedział o czasach, gdy był nauczycielem w szkole i zadał uczniom następujące pytanie: - Jak zmierzylibyście wysokość budynku barometrem aneroidowym? Jeden zdolny młodzieniec odparł: - Opuściłbym barometr na sznurku, a następnie zmierzył długość sznurka. - Pomysłowy w swej niewiedzy - Brzmiała opinia Mistrza. Po czym dodał: - Taka jest pomysłowość i niewiedza tych, którzy odwołują się do rozumu, chcąc zrozumieć Pismo Święte. *********Mistrz twierdził, że świat który większość ludzi widzi, nie jest światem rzeczywistym, ale światem stworzonym w ich umysłach. Gdy przyszedł do niego uczony, by na ten temat podyskutować, Mistrz ułożył na ziemi dwa patyki, tak że tworzyły literę T i spytał: - Co tu widzisz? - Widzę literę T- odpowiedział uczony. - Tak myślałem- rzekl Mistrz -Nie ma nic takiego jak litera T, jest to symbol w Twoim umyśle. To, co tu leży, to dwie ułamane gałęzie w kształcie patyków. *********Powiedział Mistrz do ucznia, który obawiał się popełniania błędów: - Ci, którzy nie popełniają błędów popełniają największy możliwy błąd - nie silą się na nic nowego. *********Na czym polega sekret Twojego spokoju? Mistrz odpowiedział: - Na poświęceniu się całym sercem współpracy z nieuniknionym. Mistrz i uczeń napotkali ślepca, który siedział na chodniku i żebrał. - Daj temu człowiekowi jałmużnę -rzekł Mistrz. Następnie Mistrz zwrócił mu uwagę: - Powinieneś był dotknąć swego kapelusza na znak szacunku. - Dlaczego? -spytał uczeń. - Zawsze powinno się tak robić dając jałmużnę. - Ale ten człowiek był ślepy. - Nigdy nie wiadomo -odparł Mistrz. Mógł być oszustem. *********Kiedy uczeń narzekał, że duchowości Mistrza przydałoby się uwspółcześnienie, ten głośno roześmiał się. Następnie opowiedział historię pewnego studenta, który powiedział do sprzedawcy książek: - Czy nie masz jeszcze jakichś najnowszych książek poświęconych anatomii? Te tutaj są co najmniej sprzed dziesięciu lat. Sprzedawca odparł: - Słuchaj synu, w ciągu ostatnich dziesięciu lat nie przybyło nowych kości w ludzkim ciele. - Ani też, kontynuował Mistrz, przez ostatnie dziesięć tysięcy lat nie dodano nic nowego do natury ludzkiej. *********Pewnego razu gdy Mistrz rozprawiał na temat hipnotycznej mocy słów, ktoś z tyłu sali krzyknął: - Opowiadasz bzdury! Czy wołanie: "Boże, Boże, Boże", uczyni mnie świętym? A gdy powiem: "Grzech, grzech, grzech", czy uczyni mnie to złym?" - Siadaj głupcze!, odparł Mistrz. Mężczyzna wpadł w taki gniew, że długo nie mógł odzyskać mowy. Następnie wybuchnął potokiem zniewag skierowanych do Mistrza. Mistrz, pełen skruchy, rzekł: - Proszę o wybaczenie. Trochę mnie poniosło. Szczerze przepraszam za moje niewybaczalne uchybienie. Mężczyzna od razu się uspokoił. - Widzisz, oto i masz odpowiedź: wystarczyło słowo, byś wpadł w szał, i inne, byś się uspokoił, zauważył Mistrz. *********Pewna matka spytała, kiedy powinna rozpocząć edukację swojego dziecka. - Ile ona ma lat?", spytał Mistrz. - Pięć. - Pięć! A więc pospiesznie wracaj do domu! Już spóźniłaś się pięć lat! *********Kiedy Mistrz usłyszał, że pożar zniszczył pobliski las, zwołał wszystkich uczniów i rzekł: - Musimy na nowo zasadzić cedry. - Cedry?, wykrzyknęli uczniowie z niedowierzaniem. Ależ one rosną dwa tysiące lat! - W takim razie, stwierdził Mistrz, nie ma chwili do stracenia. Musimy niezwłocznie wyruszyć. *********Jeden z przyjaciół spytał studenta uniwersytetu: - Po co chodzisz do Mistrza? Czy on pomoże Ci zarabiać na życie? - Nie, ale dzięki niemu będę wiedział, co zrobić z życiem, kiedy już na nie zarobię, brzmiała odpowiedź. *********Czy widok owoców, jakie przynoszą Twoje wysiłki, sprawia Ci przyjemność? Mistrz odpowiedział: - Ile radości daje narzędziu widok, tego co uczyniły ręce? *********Pewien sceptyk, gotów do kłótni, powiedział: - Wymień jeden praktyczny, przyziemny rezultat duchowości - Bardzo proszę - odparł Mistrz. - Gdy ktoś cię obraża, możesz wznieść swojego ducha tam, gdzie obelgi nie docierają. *********Zaciekawiony uczeń prosił: - Wymień jakąś cechę, po której można poznać, kiedy człowiek jest oświecony. Mistrz odrzekł: - Oto jeden sposób. Przyłap się na zadawaniu pytania: "Czy ja jestem szalony, czy też wszyscy inni?" *********Raz Mistrz powiedział: - Gdy potrafisz śmiać się życiu w twarz, stałeś się władcą świata - tak jak człowiek, który gotów jest na śmierć. *********Jestem zamożny, ale nieszczęśliwy. Dlaczego? -
. |
|
Copyright & copy; 2005 Ania - All Rights Reserved |