Cytaty z "Kolor magii"

Rincewind po rozmowie z patrycjuszem:

"Rincewind pędem dotarł pod "Rozbity Bęben" i zderzył się z człowiekiem, który szybko i tyłem wychodził przez drzwi. Pośpiech obcego tłumaczyła w pewnym stopniu włócznia w jego piersi. Zacharczał głośno i padł martwy u stóp maga"

Zlorf do Ymora w czasie bójki pod "Rozbitym bębnem"

(...)A przy okazji ...
-Tak? - Miałem chyba na zewnątrz paru strażników...
- Miałeś.
- I jeszcze kilku w bramie naprzeciwko...
-Nieaktualne.
- I dwóch łuczników na dachu.
Cień zwątpienia przebiegł po twarzy Zlorfa niby ostatni promyk słońca po źle zaoranym polu."

Ślepy Io:

"Ślepy Io otrzymał swoje imię , ponieważ w miejscach, gdzie powinien mieć oczodoły, były tylko dwa obszary gładkiej skóry. Oczy, których posiadał niezwykłą liczbę, prowadziły własne, częściowo niezależne życie. Kilka z nich unosiło się właśnie nad stołem.

W siedzibie bogów dysku Dunmanifestin ( jak nieudany mag Rincewind i Dwukwiat trafili do gry...:

Plansza do gry była starannie wyrzeźbioną, podzieloną na kwadraty mapą świata dysku. Kilka pól zajmowały w tej chwili pięknie wymodelowane figury. Obserwujący grę człowiek mógłby, na przykład, dostrzec u dwóch z nich uderzające podobieństwo do Bravda i Łasicy. Inne przedstawiały kolejnych herosów i bohaterów, których świat dysku posiadał w nadmiarze.
Wśród graczy pozostał jeszcze Io, Bóg-Krokodyl Offler, Zefir-bóg lekkich wietrzyków, Los i Pani. Słabsi uczestnicy zostali już odsunięci od planszy i przy stole panowała atmosfera skupienia. (...) Ślepy Io wziął kubek z kośćmi. Był on zrobiony z czaszki, której otwory zaczopowano rubinami. Nie spuszczając z Pani kilkorga oczu, wyrzucił trzy piątki. Uśmiechnęła się. (...) Gdy Pani sięgnęła do puzderka z figurami i z samego dna wyjęła dwie sztuki, zapadła kompletna cisza. Z dwoma zdecydowanymi stuknięciami postawiła je na planszy. Pozostali gracze jak jeden Bóg wyciągnęli szyje, by im się przyjrzeć.
- Nieudany fag i chyfa jakif gryzifiófek- oznajmił Bóg-Krokodyl Offler. Jak zwykle przeszkadzały mu trochę kły.-Dofkonale!"

Co spotkało w tym samym czasie Rincewina i Dwukwiata ?:

"Rozległ się cichy dźwięk, odrobinę tylko głośniejszy od brzęczenia pszczół w rozmarynie przy drodze. Miał dziwne kościane brzmienie, jakby gdzieś toczyły się czaszki albo ktoś potrząsnął kubkiem z kośćmi. Rincewind rozejrzał się z uwagą. W pobliżu nie było nikogo.
Fakt ten z jakichś powodów go zmartwił. Potem nadpłynął lekki wiatr, który wzmógł się i ustał w ciągu kilku uderzeń serca. Pozostawił świat niezmieniony... z wyjątkiem kilku interesujących szczegółów.
Na przykład: na drodze stał teraz pięciometrowy górski troll. Wyjątkowo rozłoszczony górski troll.(...) W związku z tym troll odsłonił kły i zaatakował.
- Cóż to za niezwykłe stworzenie - zauważył Dwukwiat. - Czy jest niebezpieczne? - - - Tylko dla ludzi! - wrzasnął Rincewind. Wyrwał miecz i płynnym rzutem znad ramienia zupełnie nie zdołał trafić w trolla. Klinga zniknęła wśród rosnących przy trakcie wrzosów. (...) Miecz trafił w kamień ukryty we wrzosach - ukryty, jak mógłby stwierdzić przypadkowy obserwator, tak przemyślnie, że jeszcze przed chwilą sprawiał wrażenie, jakby go tam wcale nie było. Miecz wyskoczył niby łosoś z wody i w środku toru lotu rykoszetem wbił się głęboko w szary kark trolla. Potwór stęknął i jednym cięciem pazura rozerwał bok wierzchowca Dwukwiata(...) Troll odwrócił się i sięgnął po Rincewinda.
Dopiero wtedy jego ślimaczy system nerwowy przekazał mu informację, że jest martwy. Przez moment troll sprawiał wrażenie zaskoczonego, potem przewrócił się i rozsypał w stos żwiru(...)"

Powrót Powrót

Copyright & copy; 2005 Ania - All Rights Reserved