|
Słowacki Raj - to niewielki masyw górski na Spiszu, pełen zjawisk
krasowych. Na terenie Raju można znaleźć wiele zakątków tak malowniczych,
że miejscami aż niewiarygodnych .
Podróż na Słowację z Ostródy - to przejazd przez całą Polskę, dlatego
wyruszając o świcie dopiero po południu przekroczyliśmy granicę w Łysej
Polanie. Dalej, przez Poprad w końcu dotarliśmy do miejsca
naszej bazy wypadowej wsi: Betlanovce leżącej u podnóża Słowackiego
Raju. Tu zaczęliśmy szukać noclegu co, wcale nie było takie proste.
Kemping Podlesok był przepełniony a i w kwaterach prywatnych ciasno.
Skorzystaliśmy z oferty Pana Pawła Kuzmiaka. Kwatera w porządku , ale
ceny wcale nie takie niskie...
I Dzień
Wypoczęci po trudach podróży, po dobrym śniadaniu zaplanowaliśmy przejście
żółtym szlakiem przez najdłuższy i najgłębszy wąwóz: (6,5 km) Wielki Sokół
(Velky Sokol)
Podjechaliśmy samochodem do wsi Pila , gdzie po uiszczeniu opłaty
70 koron za parking zostawiliśmy samochód. Początkowo szło się bardzo
wygodnie leśną drogą wzdłuż potoku. Gdyby nie lekka mżawka można by
rzec , że jesteśmy w raju :). Po około półgodzinnym marszu zaczęło się
urzekające przejście cieśniawą.. W przejściu pomagały nam drabinki,
klamry, i mostki, ale i tak trzeba było bardzo uważać , by się
nie poślizgnąć. Mokre buty i nogi - to chyba żelazny punkt tej trasy.
Wąwóz kończy cieśniawa zwana Rokliną Rotha - dla mnie najpiękniejsza
w całym Słowackim Raju..
Rokliną Rotha wyszliśmy na rozdroże Glacka Droga. (Glacka
Cesta) - fragment płaskowyżu Glac, dalej zalesioną drogą za czerwonymi
znakami, doszliśmy do Małej Polany i po godzinnym marszu znaleźliśmy
się z powrotem na parkingu w osadzie Pila.
II Dzień
Następna dnia wędrówka powiodła nas do rokliny Sucha Biała (Sucha
Bela), gdzie atrakcje podobne były do tych z poprzedniego dnia. Roklina
Sucha Bela jest fragmentem rezerwatu przyrody o tej samej nazwie. Trudne
przejścia przez malownicze kaskady , wodospady i wąwozy ułatwiały drewniane
i metalowe drabinki. Osobom mającym lęk wysokości czy z małymi dziećmi
stanowczo odradzam. Eksponowany fragment wspinaczki zaczął się od Misowych
Wodospadów (Misove Vodopady). Wchodzenie po pionowych, drabinkach
z mokrymi, śliskimi szczebelkami wzdłuż wodospadu wymagało mimo
napadów strachu, oczu szeroko otwartych i rąk chwytnych jak u małpy!
Po wyjściu na rozdroże Sucha Bela , wygodną leśną drogą najpierw
żółtym szlakiem , a od rozdroża Pod Ptasim Garbem (Pod
Vtacim Hrbom) - szlakiem czerwonym doszliśmy do Klasztoriska
(Klastoriska)- polany gdzie można było odpocząć i zwiedzić ruiny klasztoru
kartuzjańskiego Schodząc obok Klasztoriskiej Rokliny dotarliśmy
do największej rzeki przepływającej przez Słowacki Raj, do Hornadu.
Dalej wędrowaliśmy już przełomem Hornadu malowniczą ścieżką z licznymi
łańcuchami i stopniami przymocowanymi do stromych skał nad taflą wody.
Zauroczeni pięknem trasy niewiadomo kiedy znaleźliśmy się w Podlaskach
(Podlesoku).
III Dzień
Niestety dzień wstał jakiś chmurny i obrażony - w dodatku
zaczęło padać. Uradziliśmy że jest to bardzo dobry moment na zwiedzenie
Dobszyńskiej Jaskini Lodowej (Dobsinska Ladova Jaskyna).
Jaskinię odkrył
15.07.1870 roku inżynier górnictwa E Ruffinyi wraz ze współpracownikami.
Należy ona do najpiękniejszych, a jeśli weźmiemy pod uwagę
ilość dekoracji i rzeźb lodowych do najbogatszych jaskiń na świecie.
Dlatego też znalazła się na liście Światowego Dziedzictwa Przyrody UNESCO.
Po powrocie pojechaliśmy jeszcze zwiedzić znajdujące się w pobliżu miasteczko:
Spiską Nową Wieś. (Spisska Nova Ves) Jest to okoliczna metropolia
skupiająca lokalny przemysł z bardzo przyjemnym centrum. Warte zobaczenia:
ratusz z II połowy XVIII w, kościół z wysoką neogotycką wieżą i krucyfiksem
z 1520 roku pochodzącym z warsztatu Pawła z Lewoczy oraz budowla
z początku XX w w stylu francuskiego baroku tzw. Reduta - dziś
mieści się tu teatr miejski , sala koncertowa, kawiarnia i restauracja.
IV Dzień
Tego dnia postanowiliśmy na własne oczy zobaczyć i na własnej skórze
wypróbować słynnych basenów termalnych.
Wybraliśmy się więc, zaopatrzeni w ręczniki i stroje kąpielowe do Vrbowa -
niewielkiego miasteczka leżącego 7 kilometrów od historycznego Keżmaroku.
Kompleks basenów położony malowniczo na tle Tatr obejmuje 1 basen pływacki,
1 basen do siedzenia z podwodnym masażem, 2 baseny dla dzieci, 2 baseny
rekreacyjne w tym 1 ze zjeżdżalnią. Temperatura wody w basenach waha
się od 26 - do 38 st. C. Woda ma właściwości lecznicze.
Kąpiel w ciepłej wodzie to niesamowita frajda. Po 2-3 godzinach jest
się jednak tak zmęczonym, że marzy się tylko smaczne jedzonko i łóżeczko
:).
V Dzień
Dzień ten poświęciliśmy na zwiedzanie perełek spiskiej kultury. Pierwszą
była oddalona o około 20 km Lewocza (Levocza). W miasteczku
tym przetrwała nieco senna atmosfera przeszłości. O dawnym bogactwie i
pozycji miasta świadczył imponujących rozmiarów rynek, bogato zdobione
kamieniczki z XIV i XV w oraz piętnastowieczny kościół św Jakuba z pięknym
ołtarzem głównym wyrzeźbionym przez Pawła z Lewoczy - najwybitniejszego
słowackiego artystę późnego średniowiecza. Jest to najwyższy na świecie
ołtarz! , liczy ponad 18 metrów wysokości.
Zwiedziliśmy także ogromne ruiny XII-wiecznego Spiskiego Zamku (Spissky
Hrad). Początki zamku sięgają roku 1209. Od tego czasu był on własnością,
na przemian, królów polskich i węgierskich. Ciągle rozbudowywany od
najstarszej wieży (dostępnej dla turystów) przez górny, środkowy i dolny
- wszystkie otoczone wysokimi murami. W ocalałych komnatach znajduje
się muzeum historyczne. Bez przerwy prowadzi się prace konserwatorskie.
Od parkingu do zamku trzeba się przejć spory kawałek - ale naprawdę
warto!
Obejrzelimy również Spiską Kapitułę (Spisska Kapitula)-
otoczone murami osiedle, gdzie od średniowiecza mieszkali kanonicy.
Od 1776 roku mieści się tu siedziba biskupa. Zarówno Spiski Zamek jak
i Kapituła znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.
VI Dzień
Po pierwsze niedziela - a więc nieco lenistwa i odpoczynku od aktywnego
zwiedzania. Po drugie dobiegł końca nasz pobyt w Betlanovcach. Nie przedłużaliśmy
go, gdyż chcieliśmy pochodzić po innych szlakach Słowackiego Raju, z
wejściem albo od strony wschodniej (Cingow), albo północnej(Dedinki).
Pożegnaliśmy gościnną kwaterę Pana Pawla i udaliśmy się na poszukiwanie
następnej. O dziwo bez większych problemów dostaliśmy wolne miejsca
w Pensjonacie leżącym na uboczu pomiędzy wsią Smiżany a Cingovem. Ucieszyliśmy
się bo do szlaków blisko, a i zaopatrzyć się w sklepie w Smiżanach bez
problemu można. Te wiejskie sklepiki w okolicy przypominały mi nieco
lata 70-te i 80 w Polsce. Wielki młynek do kawy stojący z boku w sklepie,
by sobie samodzielnie zmielić kawę, własne siateczki z materiału na
zakupy. Może i siermiężność ale z drugiej strony stoicki spokój, brak
natarczywości i drapieżnej reklamy.
Po rozlokowaniu się i zapoznaniu z terenem postanowiliśmy zrobić niewielki
wypad na Tomaszowski Widok (Tomasovsky Vyhlad). Pieszo doszliśmy
do parkingu w Cingovie, obiecując sobie, że następnym razem podjedziemy
tam samochodem. Tylko na mapie wszędzie wydaje się blisko... Od parkingu
idąc za żółtymi znakami po godzinie osiągnęliśmy nasz punkt docelowy
: skalny taras zwany Tomaszowskim Widokiem ( 667 m n.p.m.). W
tym miejscu ćwiczą taternicy, my natomiast podziwialiśmy z góry przełom
Hornadu.
VII
dzień
Zaplanowaliśmy ten dzień bardzo ambitnie : celem wędrówki było zobaczenie
największego w Słowackim Raju: Zawojowego Wodospadu.
Wyruszyliśmy z Czingowa, zostawiając na parkingu samochód.
Początkowo trasa była stosunkowo łatwa. Szliśmy niebieskim szlakiem
przez rozszerzoną część Przełomu Hornadu. Podziwialiśmy skalne
formy Kazatelnicy, Igły i Tomaszowskiego Widoku. Od miejsca zwanego
Rozdrożem Białego Potoku już zielonym szlakiem do Doliny
Tomaszowska Biała ( Tomasovska Bela) szliśmy cały czas wzdłuż
Białego Potoku (Biely Potok) .Wędrówkę urozmaicały nam liczne mostki
i drewniane drobinki. W końcu dotarliśmy do Doliny Sokola ( Sokolia
Dolina). Tu zaczął się najtrudniejszy odcinek trasy: najpierw drewniane
drabinki wzdłuż nieco mniejszego Skalnego Wodospadu , a dalej
już bardzo strome podejście i wspinaczka wzdłuż skalnej ściany długiego
na 70 metrów spadającego przez kilka skalnych stopni Wodospadu Zawojowego.
Nie wiem czy bym się odważyła powtórzyć ten wyczyn!. To
była zdecydowanie najdłuższa i najbardziej męcząca z naszych wędrówek.
Powrót nie przysparzał już wielkich przeżyć czy atrakcji - był po prostu
... dłuuugi ::)
Zasłużoną obiadokolację zjedliśmy w naszej ulubionej Pizzerni w Spiskiej
Nowej Wsi. Jeszcze raz - teraz już tylko w wyobraźni przeżywaliśmy podejście
skalną ściana wzdłuż wodospadu.
VIII dzień i ostatni :)
Na koniec stwierdziliśmy, że dobrze byłoby zobaczyć co w Dedinkach
piszczy....
Dedinki to wypoczynkowa miejscowość na południu Słowackego Raju położona
nad sztucznym zbiornikiem wodnym. Podjechaliśmy tam samochodem. Spod
parkingu w Dedinkach na płaskowyż Geravy wjechaliśmy wygodnie krzesełkową
kolejką linowa. Stamtąd, żółtym szlakiem przeszliśmy piękną łąkowa
dolinką, będącą rezerwatem przyrody "Małe Zajfy"
(Maly Zajf).
Uradowani słoneczną pogoda i łatwym szlakiem po prostu przegapiliśmy
skręt szlaku przez potok w lewo i pognaliśmy szeroką asfaltową drogą
hen do przodu. Po przejściu 2-3 kilometrów stwierdziliśmy , że coś tu
nie gra i jak niepyszni powędrowaliśmy z powrotem. Okazało się, że takich
jak my gapiszonków było więcej. No cóż - 5 kilometrów w te czy we wte...
Na szczęście słoneczko przygrzewało i wkrótce znaleźliśmy zgubiony
szlak po drugiej stronie strumienia Podjęliśmy wędrówkę za żółtymi
znakami, tym razem na najwyższy szczyt Słowackiego Raju Gawronią
Skałę ( Havrania Skala) - 1 153 m n.p.m. Podejście było bardzo strome
- ale warte trudu. Uradowały nas prześliczne widoki na płaskowyże
Słowackiego Raju oraz okoliczne pasma górskie. Wracaliśmy zielonym
szlakiem bardzo stromo w dół do Stratenej. Tu szczęśliwie złapaliśmy
elektriczkę i jak paniska przejechaliśmy do Dedinek.
Tą trasą zakończyliśmy naszą wyprawę do Słowackiego Raju.
|